Uważna lektura kilku scen „Mistrza”, czyli film na lekcji języka polskiego

Aby seans filmu stał się w pełni wykorzystanym i ważnym wydarzeniem edukacyjnym, samo wyjście do kina nie wystarczy – zwłaszcza w przypadku produkcji poruszającej temat tak trudny i złożony, jakim jest doświadczenie obozu koncentracyjnego. Warto porozmawiać z uczennicami i uczniami o niejasnościach, uporządkować wrażenia, zachęcić do refleksji i porównań, a także zbudować w klasie porozumienie na wspólnym filmowym przeżyciu. Przyjrzyjmy się kilku ważnym motywom obecnym w „Mistrzu” i zachęćmy młodych widzów do przeanalizowania ich na lekcji języka polskiego.

Kadr z filmu „Mistrz”, reż. Maciej Barczewski, prod. Polska 2020 (dystrybucja: Galapagos Films), fot. Robert Pałka

Dlaczego warto omówić „Mistrza”na lekcji języka polskiego?

Jako edukatorka filmowa wierzę, że umiejętność analizy audiowizualnych tekstów kultury pomoże uczniom odnaleźć się we współczesnym świecie. Warto zachęcić ich do wysiłku interpretacyjnego i wyposażyć w odpowiednie narzędzia, tak by w spotkaniu z różnego rodzaju przekazami medialnymi nie prześlizgiwali się po ich powierzchni, lecz docierali do ich dyskretniejszych czy ukrytych znaczeń.

Zainteresowanie filmem i pewna łatwość w jego przyswajaniu okazać się mogą korzystne również dla kompetencji czytelniczych kształtowanych na lekcji języka polskiego. Rozłożenie dzieła na części pierwsze i rozpracowanie jego metafor pomoże młodym ludziom (także tym, którzy spotkania z lekturami odbierają jako trudność lub dydaktyczną nudę) w ich obcowaniu z literaturą.

Dlatego, choć na pierwszy plan wysunąć się mogą niewątpliwe historyczne, biograficzne i etyczne walory filmu, warto przyjrzeć się z uczniami temu, jak przedstawiono zdarzenia z życia pięściarza Tadeusza Pietrzykowskiego. Opowieść nie jest „przezroczysta”; środki stylistyczne „Mistrza” zwracają na siebie uwagę i domagają się omówienia.

Praca z filmem w reżyserii Macieja Barczewskiego przyda się w realizacji podstawy programowej – przy interpretacji pozaliterackich tekstów kultury z zastosowaniem „kodu właściwego w danej dziedzinie sztuki”[1], poszerzenia kontekstu szkolnych lektur obowiązkowych, ale i rozpoznania „nawiązań do tradycji biblijnej i antycznej w kulturze współczesnej”[2].

Pierwsze chwile w obozowym piekle

Jeszcze przed projekcją warto zachęcić uczniów, aby w trakcie seansu przyjrzeli się sekwencji otwierającej „Mistrza” i zapamiętali jak najwięcej elementów współtworzących audiowizualny „kod”. Jak zostajemy wprowadzeni do dramatycznej historii Teddy’ego? Jak zostaje nam przedstawione piekielne miejsce akcji – obóz koncentracyjny?

Zwróćmy uwagę na ciekawy zabieg łączenia dwóch przestrzeni, porządków czasowych i wyraźnie różniących się stylistyk. Początkowo widzimy zbliżenie na spiętą, zmęczoną i pokaleczoną twarz bohatera; w tle słyszymy rozrywkową muzykę retro – zaskakujący akompaniament dla statycznego, ponurego, zimnoszarego kadru. Ujęciu towarzyszą też huki (wystrzały?). Kiedy następuje cięcie i przenosimy się wraz z bohaterem do niedawnego wspomnienia z ogrodu, dźwięki zaczynamy interpretować jako uderzenia w worek treningowy. To do tego momentu i do tej przestrzeni przynależy de facto taneczna melodia. Spójrzmy, jak zmienia się obraz: kadry są teraz ciepłe, wypełnione światłem. Trening Teddy’ego nagrywany jest pod słońce – gdzieniegdzie widać więc prześwietlenia i delikatną poświatę. Estetyka ta uczniom – a więc „cyfrowym tubylcom” – kojarzyć się może z instagramowym filtrem nadającym zdjęciu nostalgiczną aurę. Atmosferę tę wzmacnia „gramofonowa jakość” muzyki niediegetycznej, delikatny szum słyszalny w melodii.

Wreszcie poznajemy imię bohatera: dziecko na huśtawce (brat Pietrzykowskiego – Julek) woła zdrobniale: „Tadziu!”, śmiejąc się. A potem z dźwiękiem dzieje się coś niepokojącego, melodia zniekształca się, zapowiadając tragedię. Motyw dziecięcej delikatności i niewinności podkreślającej bezwzględność, bezduszność i bezsensowność obozu powracać będzie także w dalszej części filmu, m.in. w tragicznym niedopasowaniu zauroczenia młodych więźniów – Helci i Janka – do okrutnego miejsca, w którym ono kiełkuje. Wywołująca w widzu współczucie nieświadomość dziecka czekającego w kolejce do komory gazowej przywodzić może dalekie skojarzenia z symboliczną dziewczynką w czerwonym płaszczu z „Listy Schindlera” albo z opartą na przeciwieństwie sceną z „Proszę państwa do gazu”, w której budząca podziw piękna dziewczyna trafia do odczłowieczającego obozu – i pyta o swoją przyszłość.[1]   

Kiedy ponownie w tej samej sekwencji dane nam będzie wrócić do retrospekcji, aby zobaczyć wtargnięcie nazistów do ogrodu, niewiele zostanie po sielskim nastroju. Scenie pojmania towarzyszyć będzie bezwzględna obozowa instrukcja wykrzykiwana przez Rapportführera, warkot silników oraz pełna grozy muzyka. 

Warto omówić z uczniami te przemiany filmowej stylistyki i początkowy kontrast pomiędzy główną linią narracji a retrospekcją, nie tylko po to, by uświadomić ich, jak naszą uwagą i wrażeniami kierują filmowe komponenty. Taka budowa sekwencji pomaga utożsamić się z bohaterem i uzmysłowić sobie, co zostało mu odebrane. To jednocześnie sugestywne wprowadzenie budowanej konsekwentnie metaforyki piekła (jak zresztą niejednokrotnie Pietrzykowski określał Auschwitz w swoich wspomnieniach[3]) i zbawienia.

Kadr z filmu „Mistrz”, reż. Maciej Barczewski, prod. Polska 2020 (dystrybucja: Galapagos Films), fot. Robert Pałka

Klucz do otchłani

Inna pełna symboliki scena zderzenia dwóch światów to moment pojawienia się Tadeusza w nowym domu Rapportführera. Teddy – poniżony, brudny, głodny – wchodzi do eleganckiego, luksusowego wnętrza i słyszy od radosnej żony podoficera raportowego (dumnej matki i gospodyni), że ma „niczego nie ubrudzić”.

Więzień ukradkiem zabiera jabłka (być może i w tym doszukiwać się można aluzji biblijnych, które wybrzmiewają w dalszej części filmu zdecydowanie wyraźniej), a na widok zbliżającego się Niemca melduje mu się. Rapportführer w odpowiedzi zerka na rycinę, naprzeciw której stoi Tadeusz. Kamera i nam pozwala przyjrzeć się dziełu. „Albrecht Dürer. «Anioł z kluczem do otchłani»” – wyjaśnia podoficer. Wydaje się, że apokaliptyczna grafika robi przygnębiające wrażenie na Teddym (który nota bene przez całe życie malował[4]). Oto w domu jednego z ważniejszych funkcyjnych obozu koncentracyjnego wisi obraz niszczycielskiego anioła przynoszącego cierpienie i uwalniającego infernalną złość (ukazaną na grafice Dürera pod postacią jaszczurowatego demona). Od wspólnej analizy grafiki warto zacząć omówienie tej sceny – w której obóz Auschwitz-Birkenau w niebezpośredni i niebanalny sposób zostaje utożsamiony z piekłem.

Fragment ten przekazuje nam coś jeszcze – coś, co wkrótce potwierdzi się w kontynuacji historii ukradzionych jabłek. Rapportführer to mężczyzna wrażliwy (a  przynajmniej nieobojętny) na (niemiecką) sztukę[5]. W jednej z kolejnych scena „siła niemieckiej poezji” ocala Tadeusza i jego młodego przyjaciela Janka. Kiedy Rapportführer rozkazuje Teddy’emu położyć kradzione jabłko na głowie, aby go w ten sposób rozstrzelać (na co pięściarz reaguje przewrotnym buntem), spodziewającemu się śmierci przerażonemu chłopakowi przypomina się podobny motyw z „Wilhelma Tella” Friedricha Schillera. Zaczyna więc recytować po niemiecku: „Niestraszne góry temu, co w górach zrodzony…”.   Być może podoficer traktuje literaturę i sztukę jako elementy kulturowej wyższości własnego narodu, a jednak jego postawa skłania do poruszenia tematu związku dobra i piękna. Znane uczniom z lekcji języka polskiego zagadnienie powraca więc w „Mistrzu” i zachęca do dyskusji.

Szlachetny sport i jego mitologiczny rodowód

Kolejną ważną w fabule filmu dziedziną działalności człowieka jest oczywiście boks. Sport ten nie przynależy jednak do kanonu szlachetnych aktywności – o to w trakcie opowieści musi dopiero… zawalczyć.

„Mistrz” bez wątpienia uchodzić może za dramat historyczny czy biograficzny, ale przecież dramaturgia rozwijającej się kariery pięściarza wpisuje się również w konwencję dramatu sportowego. Gatunkowy schemat „od zera do bohatera” rozgrywający się na tle obozowej tragedii może wzbudzić wątpliwości natury etycznej czy ugodzić we wrażliwość części widzów – i tego tematu z pewnością nie można przemilczeć podczas omawiania filmu z licealistami.

Twórcy „Mistrza” zdają się jednak świadomi tego zagrożenia. Boks, uchodzący za nieszczególnie wyrafinowaną dyscyplinę, ulega nobilitacji w ramach filmowej fabuły. Początkowo zostaje przez Rapportführera – zawierzającego przecież jednoznacznym kategoryzacjom rasowym i klasowym – uznany za „sport dla chamów”, w którym „żydowski spisek” może zdecydować o zwycięstwie. Widz, nawet jeśli nie ma na temat boksu wyrobionego zdania, nie może przyznać racji czarnemu charakterowi! Nie zgadza się z nim też synek bohatera – zadający rodzicom zbyt trudne pytania Rudi, wyraźnie zainteresowany pięściarstwem. Rezolutny kilkulatek nadaje dyscyplinie właściwą rangę, mówiąc: „Przeczytałem, że boks jest jak szachy. Tylko stokroć szybsze”.

I rzeczywiście – Pietrzykowski wygrywa przecież taktyką, nie zaś nieprzezwyciężoną siłą. Walka staje się dla niego drogą do pozyskania pożywienia i leków (zdobywanych nie tylko dla siebie!), językiem negocjacji z nazistami, obroną godności: własnej i współwięźniów, oraz źródłem morale dla obozu („To już nie są Twoje walki. Walczysz dla nas… za nas” – pokrzepia Teddy’ego Janek). Jest także płaszczyzną porozumienia i przekazywania wartości między nim a młodym „podopiecznym”. Poprzez sport Teddy wychowuje Janka, kształtując w nim wolę przetrwania, szlachetność i umiłowanie sprawiedliwości. Ważna z tej perspektywy jest scena opowiadania o ustanowionych przez Zeusa igrzyskach olimpijskich i zasadach fair play. Zaprezentowany w niej etos nie pozostawia wątpliwości: boks wymaga odpowiedniej postawy i ze sportem dla chamów nie ma nic wspólnego – a już na pewno mniej niż przemoc i nieczyste zagrania tych bohaterów filmu, którzy próbowali pięściarstwo zdeprecjonować.

Kadr z filmu „Mistrz”, reż. Maciej Barczewski, prod. Polska 2020 (dystrybucja: Galapagos Films), fot. Robert Pałka

Zbawienie

Sport i towarzyszące mu wartości sprawiają, że Tadeusz jest wybrańcem; stają się drogą do odważnie ukazanego ocalenia.

Bohater wielokrotnie dawał współwięźniom pokarm dla ciała (wygrany chleb) i ducha (nadzieję, siłę woli), aż wreszcie – w oczach obozowej komendy – porwał się na zuchwałość i zasłużył na karę. Jego cierpienie miało być widowiskiem. Po nierównej walce, doprowadzony do rozpaczy i u kresu sił, zostaje zaciągnięty do szubienicy, rozebrany, pobity i powieszony za ręce, z ironiczną tabliczką „MEISTER” na szyi. Nowotestamentowe nawiązania powinny być dla uczniów czytelne.

Piekło obozu wstrząsa Teddym po raz kolejny. Nad ranem, wyswobodzony, lecz ledwo przytomny, idzie przed siebie i dociera do zbiorowego grobu, gdzie kładzie się wśród spalonych szczątków. Symboliczne zmartwychwstanie następuje po ujrzeniu i chwyceniu przez bohatera zwęglonej figury anioła (wyrzeźbionej przez Janka dla Helci). Mistrz (przypominając sobie być może o przyjacielu i wcześniejszej rozmowie o bliskich, którzy odeszli) odzyskuje trzeźwość umysłu i determinację. Jest gotów, by na ringu wyrównać rachunki. Zwycięstwo prowadzi do wybawienia. Powstanie z grobu w piekle daje możliwość, by – w dalszej perspektywie – wrócić do normalnego życia, jawiącego się z otchłani Auschwitz-Birkenau jako raj.

Wyjątkowość Pietrzykowskiego i doniosłość boksu zostają mocno zaakcentowane przez chrystusową symbolikę. To idealne zwieńczenie poświęconego jednostce dramatu biograficznego czy filmu sportowego, skupiającego się na niedocenianej dyscyplinie. Jak jednak odczytuje się je na tle historii Auschwitz?

Krytycy„Listy Schindlera”, produkcji bardziej wprost odnoszącej się do Holocaustu, zwracali uwagę, jakim ryzykiem pod względem etycznym obarczone jest skoncentrowanie opowieści na wybranych osobach, które z uwagi na pewne cechy zostają ocalone[6]. Sytuacja takiego wybawienia naznaczona jest pewną „nieubłagalną niemoralnością”[7]. Czy uczniowie są w stanie w „Mistrzu” dostrzec sceny, które zdradzają świadomość tego dylematu? Czy symbolika wykorzystana w przedstawieniu losów bohatera zostanie przez nich doceniona? Czy film proponuje ciekawą i trafiającą do wrażliwości uczniów interpretację biografii Teddy’ego? A może zbyt gwałtownie łamie decorum? Na te tematy warto z licealistami – szczególnie młodymi humanistami – porozmawiać, inspirując ich do dalszych poszukiwań odpowiedzi na mnożące się wokół tak złożonych zagadnień pytania.


[1] Podstawa programowa języka polskiego dla liceum i technikum, https://podstawaprogramowa.pl/Liceum-technikum/Jezyk-polski, dostęp: 2.08.2021.

[2] Podstawa programowa języka polskiego dla liceum i technikum, https://podstawaprogramowa.pl/Liceum-technikum/Jezyk-polski, dostęp: 2.08.2021. 

[3] Por. Tadeusz „Teddy” Pietrzykowski, „Mistrz”, red. Eleonora Szafran, Warszawa 2021, s. 241-242, 249

[4] Właśnie dobiegła końca wystawa jego prac w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku „Tadeusz Pietrzykowski – wojownik o duszy artysty” (15.05-31.08.2021, kurator: dr Janusz Janowski); wątek twórczości artystycznej nie został jednak podjęty w filmie.

[5] Warto zwrócić uwagę na to, że bohater ten przechodzi subtelną przemianę: jego początkowo silne przekonania delikatnie słabną m.in. wskutek zawinionej przez niego samego osobistej tragedii.

[6] Por. np. Bartosz Kwieciński, Obrazy i klisze. Między biegunami wizualnej pamięci Zagłady, Kraków 2012, s. 258.

[7] Gillian Rose, cyt. za: Bartosz Kwieciński, tamże.


Agnieszka Powierska