W co się bawić?
Grupy Wiekowe
Zagadnienia edukacyjne
Johan Huizinga, wielki apologeta zabawy, dowodził, że jest ona jedną z najważniejszych ludzkich aktywności – starszą od kultury i niejako ją wyprzedzającą. Buduje wspólnotę, uczy poszanowania reguł i konstruuje autonomiczny świat, świat w pewnym sensie nadwyżkowy – przekraczający krąg wyznaczany przez podstawowe, bytowe potrzeby. Choć więc zabawa bywa traktowana jako błaha, dziecięca rozrywka, jest tym elementem życia, bez którego sprowadzałoby się ono do wypełniania użytecznych społecznie ról.
Zapisz się na nasz newsletter!Huizinga, który opisywał kulturotwórczą rolę zabawy w latach 30. XX wieku, już wtedy dostrzegał, jak wielkim zagrożeniem jest dla niej nowoczesność, kładąca nacisk na rozwój techniki, na skuteczność i wyniki. Niemal sto lat później zaskakująco podobną myśl znajdziemy w „Toy Story 5”, gdzie zabawki muszą stanąć w obronie udawania, odgrywania i rytuału, bo świat zdominowała technologia, oferująca dzieciom nieograniczony dostęp do rozrywki.
Zobacz zwiastun filmu „Toy Story 5”:
Animacja utrzymuje wysoki poziom całej serii – zarówno pod względem przemyślanej, konsekwentnie rozwijanej historii, jak i humoru. Znakomicie wyważone proporcje między dobrze znanymi bohaterami – m.in. Jessie, Chudym i Buzzem – a nowymi postaciami, wprowadzającymi bardziej współczesne wątki, sprawiają, że film przemówi do szerokiej publiczności. Najmłodsi widzowie i uczniowie szkoły podstawowej odnajdą się w przygodowej fabule, natomiast nastolatkowie i dorośli mogą potraktować „Toy Story 5” jako nostalgiczny powrót do własnego dzieciństwa. Film porusza zresztą tematy ważne dla odbiorców w różnym wieku, dzięki czemu może stać się punktem wyjścia do międzypokoleniowych rozmów.
O czym jest film?
Bonnie – bohaterka, którą poznaliśmy jako małą dziewczynkę w trzeciej części filmu – ma już osiem lat i nadal uwielbia swoje zabawki. Wymyślając pełne humoru i nieco absurdalne przygody, spędza długie godziny z Jessie, Buzzem i Sztućkiem, nie wiedząc nawet, jak skutecznie ćwiczy przy tym mięśnie swojej wyobraźni. Choć urocze figurki są jej wiernymi towarzyszami, dziewczynka coraz bardziej odczuwa brak rówieśników. Jest nieśmiała i ma trudności z nawiązywaniem nowych znajomości, dlatego nie wie, jak zaprosić do wspólnej zabawy dzieci z sąsiedztwa.
Zaniepokojona sytuacją Jessie rozpoczyna własne śledztwo i odkrywa coś niepokojącego: dzieci porzuciły lalki, figurki i maskotki, a wolny czas spędzają niemal wyłącznie przed ekranami. Zabawki Bonnie nie zamierzają się poddawać. Postanawiają pomóc dziewczynce znaleźć przyjaciół i przypomnieć dzieciom radość płynącą ze wspólnego spędzania czasu. Czy ich misja będzie jednak miała jakiekolwiek szanse powodzenia, kiedy w domu Bonnie pojawi się tablet?

„Era zabawek się skończyła”?
Diagnoza postawiona w animacji (bez znaku zapytania) jest – na szczęście – stopniowo weryfikowana. Okazuje się, że choć „ekrany są do wszystkiego”, nie mogą jednak zastąpić tak naturalnej i spontanicznej aktywności, jaką jest udawanie. Nie mogą więc zastąpić – inspirujących do udawania – maskotek i figurek! Swobodna aktywność rozwija wyobraźnię i pozwala spędzać długie godziny w świecie, którego zasady ustalamy sami. Jak zauważa Jessie, zabawa to coś zupełnie innego niż gra na tablecie – nie wymaga rywalizacji ani realizowania z góry określonych celów. Pozwala dzieciom tworzyć własne historie, wcielać się w różne role oraz bezpiecznie wypróbowywać rozmaite scenariusze i sposoby rozwiązywania problemów.
Znaleźć miejsce dla technologii
Kiedy Bonnie spędza coraz więcej czasu z Lilypad, jej ulubione zabawki zaczynają traktować tablet jak wroga. Uznają go za zagrożenie i próbują się go pozbyć. Początkowo Lilypad rzeczywiście wydaje się pomagać dziewczynce zaistnieć w grupie rówieśniczej – dzięki czatowi Bonnie umawia się na nocowanki i nawiązuje kontakty z innymi dziećmi. Technologia jawi się więc jako narzędzie budowania relacji i społecznej integracji. Szybko okazuje się jednak, że ta funkcja Lilypad nie działa tak, jak to obiecuje. Dziewczynki, z którymi Bonnie próbuje się zaprzyjaźnić, okazują się wobec niej okrutne. Elektroniczne pośrednictwo nie gwarantuje bliskości ani akceptacji, a relacje budowane wyłącznie za pomocą cyfrowych mediów okazują się kruche i powierzchowne.
Nie można jednak powiedzieć, że „Toy Story 5” demonizuje technologię – raczej pyta o granice jej społecznej funkcji: czy sprzęty elektroniczne rzeczywiście pomagają budować więzi, czy jedynie tworzą ich iluzję.

Jak budować więzi?
Historia Bonnie podkreśla znaczenie bezpośrednich kontaktów z rówieśnikami i zachęca do aktywnego budowania przyjaźni. Film pokazuje, że najlepiej porozumiewamy się twarzą w twarz – łatwiej wtedy odczytać emocje, zrozumieć intencje drugiej osoby i przełamać nieśmiałość. Wspólnie spędzany czas i zabawa dają poczucie bliskości oraz satysfakcję płynącą z bycia częścią grupy.
Jednocześnie animacja zwraca uwagę na ciemniejszą stronę komunikacji internetowej. Pokazuje, że słowa publikowane w sieci mogą ranić równie mocno jak te wypowiedziane bezpośrednio, a relacje budowane za pośrednictwem technologii nie zawsze dają poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. Dzięki temu „Toy Story 5” zachęca młodych widzów do empatii, odpowiedzialności za własne słowa oraz świadomego budowania więzi zarówno online, jak i offline.

Potrzeba przynależności
Bonnie bardzo chce zdobyć akceptację rówieśników. Zaczyna więc ukrywać swoje zainteresowania i dostosowywać się do oczekiwań innych, wierząc, że w ten sposób zaskarbi sobie ich sympatię.
Film pokazuje presję nadążania za innymi – bycia na bieżąco, interesowania się tym samym, co grupa i uczestniczenia w tych samych aktywnościach. Bonnie obawia się, że jeśli nie będzie „w temacie”, zostanie odrzucona. „Toy Story 5” przypomina jednak, że potrzeba akceptacji nie powinna prowadzić do rezygnacji z tego, co naprawdę nas interesuje.
*
Huizinga przekonywał, że kultura rodzi się w zabawie i jako zabawa. Twórcy „Toy Story 5” dochodzą do podobnego wniosku: nawet najbardziej zaawansowana technologia nie zastąpi świata tworzonego razem z innymi. Film nie zachęca do odrzucenia ekranów, ale przypomina, że nie wszystko, co ważne, da się zapośredniczyć przez technologię.
W świecie, który coraz częściej premiuje skuteczność, natychmiastową gratyfikację i bycie „na bieżąco”, „Toy Story 5” staje po stronie tego, co pozornie niepraktyczne: wyobraźni, udawania i swobodnej zabawy. A to właśnie one stanowią fundament kultury.
Na film „Toy Story 5” zapraszamy do kin!
Agata Szulc-Woźniak
