„Robin Hood: Koniec legendy”
Trudna historia
Grupy Wiekowe
Zagadnienia edukacyjne
Niech Was nie zmyli tytuł: „Robin Hood: Koniec legendy” nie jest przygodową historią o dobrym bandycie, który rozdawał biednym, a zabierał bogatym. To krwawa dekonstrukcja legend i podań o Robin Hoodzie, przedstawiająca tę postać w skrajnie negatywnym świetle.
Zapisz się na nasz newsletter!Zobacz zwiastun filmu „Robin Hood: Koniec legendy”:
Czy „Robin Hood: Koniec legendy” to dobry film dla szkół?
W dużym skrócie: nie, „Robin Hood: Koniec legendy” nie jest dobrą propozycją dla szkół. Po pierwsze, film charakteryzuje bardzo duża brutalność. Reżyser sięga do pierwszych przekazów o Robin Hoodzie, w których opowiadano przede wszystkim o jego bandyckich wybrykach. Legendę o pomocy ubogim i walce z bogatymi stworzono później. Najprawdopodobniej Robin Hood nigdy nie istniał, a z całą pewnością większość jego przygód jest zmyślona. Michael Sarnoski interpretuje jego postać w ponurym, nihilistycznym duchu, przedstawiając go jako bezwzględnego psychopatę. Starzejący się bandyta współuczestniczy w tworzeniu własnego mitu. Nie jest jasne, co go do tego popycha: wyrzuty sumienia, lęk przed śmiercią, pragnienie wiecznej sławy, czy spóźniona refleksja nad popełnionymi czynami. W filmie nie brakuje drastycznych scen i opisów przerażających zbrodni, przygnębiający nastrój średniowiecza został oddany bardzo sugestywnie. Trzeba mieć tego świadomość, jeśli mimo wszystko zdecydujecie się na wspólne wyjście z klasą.
Po drugie: „Robin Hood: Koniec legendy” nie jest łatwym filmem „szkolnym” ze względu na swoją trudną formę. To historyczne kino art-housowe, wymagające od widza skupienia i dość wysokich kompetencji kulturowych. Film charakteryzuje się powolnym tempem, brakiem typowej struktury narracyjnej, nielicznymi dialogami, skupieniem na pięknie obrazu (północna Anglia wygląda tu zachwycająco; podobnie malarskie kadry).

Walory edukacyjne filmu „Robin Hood: Koniec legendy”
Istnieje jednak pewna grupa nauczycieli i edukatorów, dla której „Robin Hood: Koniec legendy” może okazać się przydatnym seansem. Historycy i poloniści, którzy mogą pozwolić sobie na pogłębioną, bardziej akademicką rozmowę ze zdolną młodzieżą, znajdą w filmie sporo ciekawych tematów.
Najcenniejszą refleksją płynącą z „Robin Hooda…” jest wniosek, że obiektywna prawda w naszej historii w zasadzie nie istnieje. Postaci historyczne to takie, jakim nadano określoną narrację. Na dobrą sprawę ich istnienie w zbiorowej wyobraźni niewiele różni się od postaci literackich. Na przykładzie Robin Hooda reżyser pokazuje, że dotarcie do historycznej prawdy często jest po prostu niemożliwe. Legendy i piękne kłamstwa bywają po prostu pomocne: władzy, propagandzie, ale też zwykłym ludziom. Nietrudno zrozumieć, dlaczego średniowieczni biedacy chcieli tworzyć i powtarzać opowieści o dzielnym rozbójniku, który okradał bogatych, by rozdawać ubogim. Takie samo pokrzepienie niosła np. legenda Janosika.
Na podobnych do historii, nieuchwytnych zasadach działa sama ludzka pamięć, która również stanowi ważny motyw filmu. Robin Hood i Mały John nie pamiętają wszystkich szczegółów swoich krwawych poczynań. Gdzie pojawiają się wątpliwości z pomocą przychodzi fantazja. Starzejący się bandyta jest skłonny interpretować minione wydarzenia na własną korzyść.
Film spodoba się także wszystkim, którzy cenią sobie w kinie historyczny realizm. „Robin Hood: Koniec legendy” dobrze oddaje klimat średniowiecza, jego chaos, brutalność, ale też kształtowanie się europejskiej cywilizacji chrześcijańskiej. Kino oddziałuje mocniej niż którakolwiek ze sztuk, więc taki seans pozwoli lepiej „poczuć” epokę niż niejeden wykład. „Robin Hood: Koniec legendy” skupia się oczywiście na angielskim średniowieczu i na angielskiej legendzie, dlatego może zainteresować nauczycieli pracujących w liceach międzynarodowych, mogących głębiej zanurzyć się w rozmowie na temat tego kraju.
Bardzo „średniowieczna” jest także tematyka grzechu i kary, winy i odkupienia, zemsty i wybaczenia. Przemoc rodzi przemoc, okrucieństwo to w filmie zaklęty krąg – krzywda wyrządzona jednemu człowiekowi ściąga na oprawcę gniew jego rodziny, każda zbrodnia ma konsekwencje i prowadzi do kolejnych strasznych wydarzeń. Robin nie pamięta, co pchnęło go na ścieżkę bezprawia, ale odradza podobną drogę pewnemu młodemu człowiekowi, wysłanemu na pierwszą morderczą misję przez swoją rodzinę. Tragiczną postacią wydaje się Mały John, przygarnięty przez bandę Robina jako chłopiec i przyuczony przez przestępców do bandyckiego fachu, nieznający spokojnego życia. Najciekawsza w filmie jest postać przeoryszy, która opiekuje się rannym Robinem, a po czasie odkrywa, że to on zamordował przed laty jej męża. Kobieta staje przed wyborem: dokonać zemsty, czy zgodnie ze swoją wiarą okazać miłosierdzie. Mała Margaret, córka Małego Johna, jest natomiast straumatyzowanym dzieckiem, na którego przykładzie widzimy wyraźnie, że największą cenę za ludzkie okrucieństwo zawsze ponoszą najsłabsi.
Katarzyna Kebernik
