Blog

Młodzi oglądają filmy intuicyjnie

Grupy Wiekowe

Zagadnienia edukacyjne

Rozmowa z dr Patrycją Rojek, edukatorką filmową i wicedyrektorką ds. dydaktycznych Instytutu Filmu, Mediów i Sztuk Audiowizualnych.

Jakub Flakowski: Skąd wzięło się powołanie do roli edukatorki filmowej? Pamięta Pani swoje pierwsze przedsięwzięcia tego typu?

dr Patrycja Rojek: Myślę, że ta potrzeba pojawiła się jeszcze w trakcie studiów filmoznawczych, równolegle moją własną edukacją. Początkowo działo się to przede wszystkim w ramach uczelni: w studenckich DKF-ach i projektach uniwersyteckich. Później zaczęłam współpracować z podmiotami i instytucjami prowadzącymi działania edukacyjne, między innymi z Festiwalem Filmów dla Młodej Widowni Ale Kino! i Akademią Filmową Multikina.

W ramach tych współprac przygotowywałam na przykład materiały do pracy z filmem dla nauczycieli, którzy mogli wykorzystać je jako inspirację podczas lekcji. Szczególnie ważna była w nich dla mnie wartość filmoznawczej analizy: patrzenia na film w różnych kontekstach kulturowych, ale też świadomego obcowania z formą filmową. Najważniejsze zawsze pozostawały jednak spotkania w kinie i rozmowy z młodymi widzami. To one najlepiej pokazują, że edukacja filmowa nie polega wyłącznie na „omawianiu” filmu, lecz także na wspólnym przeżywaniu, zadawaniu pytań i uczeniu się języka, którym można mówić o własnych doświadczeniach odbiorczych.

A jak taka edukacja filmowa wpływa na uczniów?

Kluczowy wydaje mi się wspólnotowy wymiar takich działań. Oglądanie filmu w dużej grupie, zwłaszcza poza szkołą czy domem, jest zupełnie innym doświadczeniem niż seans indywidualny. Na festiwalu filmowym siedzimy w sali nie tylko ze swoją klasą, ale też z innymi grupami widzów – odczuwamy więc także emocje innych osób. Słyszymy śmiech, ciszę, napięcie, czasem oklaski. To wszystko tworzy szczególną sytuację odbiorczą.

Wspólne doświadczenie sztuki ułatwia późniejszą rozmowę. Jeśli jeszcze przed chwilą razem reagowaliśmy na film, łatwiej zapytać: co właściwie wywołało te reakcje? Czy empatyzowaliśmy z bohaterami, bo uwierzyliśmy w ich autentyczność? Czy poruszyła nas sama historia, czy może sposób jej opowiedzenia? Jak działały na nas muzyka, kolory, światło, rytm montażu?

W edukacji filmowej często korzystamy właśnie z takiej „tylnej furtki”: zaczynamy od rozmowy o przeżyciach, a potem stopniowo przechodzimy do języka filmu. Już samo nazwanie tego, co odbieramy intuicyjnie, może być dla młodych widzów bardzo satysfakcjonujące. Szczególnie wtedy, gdy taka analiza nie jest samotnym ćwiczeniem, lecz wspólnym wysiłkiem całej sali zaangażowanych, poruszonych, pełnych emocji osób.

Czy są jeszcze inne korzyści płynące z edukacji filmowej, czy też szerzej – medialnej?

Jest ich bardzo wiele, ale jedną z najważniejszych jest dla mnie inwestycja w przyszłość kultury w Polsce. Branża filmowa określa takie długofalowe działania pojęciem audience building. Chodzi o stopniowe budowanie świadomej publiczności: osób, które będą potrafiły wybierać, rozumieć i doceniać filmy.

Za kilka, kilkanaście lat dzisiejsi młodzi odbiorcy będą samodzielnie decydować, jakie filmy ich interesują – i być może właśnie dzięki tym wcześniejszym doświadczeniom wyjdą poza główny nurt. Nie chodzi przy tym o to, by wszyscy koniecznie stali się miłośnikami kina artystycznego. Ważniejsze jest kształtowanie wrażliwości audiowizualnej, krytycznego odbioru mediów. I po prostu ciekawości wobec kultury. Nawet jeśli ktoś pozostanie przy kinie popularnym, może oglądać je uważniej, świadomiej i z większą przyjemnością.

A wyjścia do teatru nie zbudują takiej wrażliwości?

Oczywiście, że zbudują. Każdy kontakt ze sztuką może rozwijać wrażliwość. Film jest jednak nie tyle bardziej przystępny, ile bardziej dostępny i powszechny. Przeciętny odbiorca kultury obejrzy w ciągu życia znacznie więcej filmów niż spektakli teatralnych. Dodatkowo, dziś pierwszy kontakt z ekranami następuje bardzo wcześnie, dużo wcześniej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Dla wielu młodych osób oglądanie filmu jest więc czynnością niemal intuicyjną.

Rolą edukatorów – zarówno tych pracujących w szkole, jak i poza nią – jest pokazanie, co można z tym doświadczeniem dalej zrobić. Jak sprawić, by napisy końcowe nie zamykały historii, tylko otwierały rozmowę.

I jak ta historia może zostać wykorzystana?

Możliwości jest bardzo wiele. Jedną z dobrze znanych i chętnie wykorzystywanych praktyk, szczególnie przez polonistów, jest zestawianie dzieła literackiego z jego ekranizacją. W ten sposób można pokazać różne spojrzenia na tę samą opowieść, ale też potraktować film jako punkt wyjścia do rozmowy o adaptacji samej w sobie: o możliwościach i ograniczeniach medium.

Możemy wtedy rozmawiać nie tylko o tym, jaki dodatkowy wymiar audiowizualny zyskała historia, lecz także o tym, czego w filmie zabrakło. Czy pominięcie określonych zdarzeń wynikało wyłącznie z ograniczeń metrażu? A może zmieniło wymowę utworu, inaczej rozłożyło akcenty albo wpłynęło na sposób kreacji bohaterów?

Współcześnie bardzo ważne jest pokazywanie młodym odbiorcom, w jaki sposób media kreują przekaz i jakimi środkami to robią. Wierzę, że jeśli uczymy rozpoznawania takich mechanizmów w bezpiecznych warunkach, na materiale fikcyjnym, może się to przełożyć także na bardziej krytyczne patrzenie na informacje, z którymi stykamy się w realnym świecie.

Zatrzymałbym się jeszcze przy kwestii selekcjonowania materiału. Czy jako edukatorka filmowa może Pani wskazać kilka filarów „wartościowego filmu”?

Trudno wskazać uniwersalne kryteria, bo bardzo wiele zależy od grupy. Kluczowa jest wiedza nauczyciela lub edukatora: o wieku uczniów, ich doświadczeniach odbiorczych, zainteresowaniach, poziomie oswojenia z kulturą i gotowości na trudniejsze formy opowiadania.

Ważne są nie tylko tematy czy ewentualna drastyczność treści, ale też tempo filmu, struktura narracji, poziom niedopowiedzeń. W młodszych grupach lepiej sprawdzają się często filmy o bardziej przejrzystej konstrukcji. W szkołach średnich można częściej proponować kino wolniejsze, niejednoznaczne, choć i tu sam prestiż tytułu nie gwarantuje dobrego odbioru. Film powinien być wartościowy nie w abstrakcji, ale w konkretnej sytuacji edukacyjnej.

Dobrze pamiętam seans Pianisty Polańskiego w siódmej klasie – nie byliśmy jakoś kolektywnie zachwyceni na lekcji muzyki.

To dobry przykład. Zainteresowanie grupy odbiorczej jest kluczowe. W szkole średniej profil klasy może wiele podpowiedzieć przy wyborze repertuaru. Inaczej można pracować z klasą humanistyczną, inaczej z matematyczno-fizyczną. Nie oznacza to oczywiście, że filmy dla klas humanistycznych muszą być bardziej skomplikowane. Chodzi raczej o to, że takie grupy często dysponują większą liczbą kontekstów: literackich, historycznych, kulturowych. Można je później uruchomić w rozmowie po seansie. W innych klasach punktem wyjścia mogą być zupełnie inne elementy: problem społeczny, pytanie etyczne, związek filmu z konkretną dziedziną wiedzy. Nauczyciel może zadecydować, która droga będzie najbardziej sensowna.

Ale chyba można użyć filmu jako pomocy dydaktycznej także poza językiem polskim?

Jak najbardziej. Film może być świetnym narzędziem na bardzo różnych lekcjach. Filmy podejmujące tematykę ekologiczną [Flow, 2024; Hopnięci, 2026; Lorax, 2012 – przyp. red.] mogą otwierać rozmowę o relacjach człowieka z naturą, kryzysie klimatycznym czy odpowiedzialności za środowisko. Filmy o kosmosie mogą stać się kontekstem dla zajęć z fizyki, a opowieści historyczne – dla rozmów o pamięci i sposobach przedstawiania przeszłości.

Warto więc pytać nie tylko o to, „o czym” jest film, ale też: do jakiej rozmowy może nas doprowadzić? Czy pomoże wprowadzić klasę w temat inaczej niż podręcznik? Film nie musi zastępować tradycyjnych narzędzi dydaktycznych, ale może otworzyć temat, uruchomić refleksję i zwiększyć zaangażowanie.

Z jakimi trudnościami mierzą się edukatorzy filmowi i nauczyciele? Czy współcześnie można utrzymać uwagę dziecka na ekranie projekcyjnym? Jak instytucja szkoły odnosi się do edukacji filmowej i medialnej?

Dostęp do edukacji filmowej jest w Polsce nierówny. W dużych miastach łatwiej o kina studyjne, festiwale, instytucje kultury, uniwersytety czy organizacje pozarządowe prowadzące takie działania. W mniejszych miejscowościach możliwości bywa mniej, choć coraz więcej inicjatyw działa już także online albo we współpracy z lokalnymi instytucjami.

Druga sprawa to realia pracy szkoły. Wielu nauczycieli naprawdę chce wykorzystywać film na lekcjach i w ramach wyjść pozaszkolnych. Znają swoje klasy, szukają wartościowych materiałów, wiedzą, co może zadziałać w konkretnej grupie. Jednocześnie mierzą się z ograniczeniami: planem lekcji, procedurami, logistyką, czasem także z formalnościami związanymi z organizacją wyjścia. Dlatego warto mówić nie tyle o braku chęci, ile o warunkach, które czasem utrudniają sensowne działania.

A nauczyciele nie są czasami „na bakier” z edukowaniem poprzez patrzenie w ekran? Tyle mówi się o trudnościach z utrzymaniem uwagi.

Nie wydaje mi się. Obawy związane z nadmiarem ekranów są zrozumiałe, ale czym innym jest przypadkowe scrollowanie treści w telefonie, a czym innym wspólne uważne oglądanie filmu w kinie i późniejsza rozmowa. Z mojego doświadczenia wynika, że nauczyciele, którzy raz przekonali się do edukacji filmowej, chętnie wracają do takich inicjatyw. Widzą, że wyjście do kina może być czymś więcej niż rozrywką albo przerwą od lekcji. Może stać się częścią procesu dydaktycznego.

Jeśli chodzi o rozproszoną uwagę, to rzeczywiście jest to pewne wyzwanie. Ale nie mamy chyba lepszego rozwiązania niż stopniowa nauka oglądania. Widza trzeba przyzwyczajać do specyfiki odbioru kinowego: do ciemnej sali, ciszy, skupienia, dłuższego trwania przy jednej historii. To również część wspomnianego wcześniej audience building.

Może brzmi to trochę konserwatywnie, ale kino wciąż pozostaje wzorcowym sposobem kontaktu z filmem. W sali kinowej łatwiej ograniczyć pokusy, które towarzyszą oglądaniu w domu – choćby sięganie po telefon. Dlatego edukacja filmowa obejmuje nie tylko rozmowę o treści czy formie filmu, lecz także uczenie pewnego kinowego savoir-vivre’u. I warto zaczynać tę naukę możliwie wcześnie.

Już mojemu pokoleniu zarzucało się bycie znerwicowanym i niezdolnym do utrzymania uwagi.

Podobne diagnozy powracają chyba przy każdym kolejnym pokoleniu. Warto tu ufać specjalistom. Programy edukacji filmowej zwykle dobierają filmy do konkretnych grup wiekowych i celów. Nie zawsze muszą to być zresztą filmy nowe. Pamiętam zeszłoroczną inicjatywę „Młoda klasyka”, przygotowaną przez Ale Kino! we współpracy z Filmoteką Narodową – Instytutem Audiowizualnym. Młodym widzom pokazywano filmy, których nikt automatycznie nie uznałby za młodzieżowe – na przykład Godzillę z 1954 roku czy Dwunastu gniewnych ludzi. Seanse cieszyły się sporym zainteresowaniem.

To pokazuje, że młodzi widzowie nie są niechętni do kontaktu ze starszym kinem. Potrzebują tylko dobrze przygotowanej sytuacji odbiorczej: sensownego wyboru filmu, wprowadzenia i przestrzeni do rozmowy.

Patrycja Rojek – filmoznawczyni, edukatorka filmowa, dr nauk humanistycznych. Prowadziła liczne działania edukacyjne we współpracy z instytucjami kultury, festiwalami filmowymi i organizacjami pozarządowymi. Naukowo zajmuje się estetyką obrazu filmowego, narracjami mitologicznymi w kulturze popularnej oraz recepcją antyku w kinie. Obecnie pełni funkcję wicedyrektorki ds. dydaktycznych Instytutu Filmu, Mediów i Sztuk Audiowizualnych na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.”

Jakub Flakowski – student filmoznawstwa i kultury mediów na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zaangażowany w działalność medialną zarówno w redakcjach studenckich, jak i zespołach medialnych na festiwalach filmowych w całej Polsce. Pasjonuje się kinem, publicystyką i kulinariami.

Dowiedz się jak zamówić seans

Najnowsze materiały edukacyjne

Zobacz wszystkie scenariusze!

Niesamowite przygody skarpetek 3. Ale kosmos!

Materiały edukacyjne do filmu „Niesamowite przygody skarpetek 3. Ale kosmos!” (reż. Elżbieta Wąsik, Jarosław Szyszko, Barbara Koniecka i in., Polska 2026, dystrybucja: Młode Horyzonty).

Pan Nikt kontra Putin

Materiały edukacyjne do filmu „Pan Nikt kontra Putin” (reż. David Borenstein, Pavel Talankin, Czechy, Dania 2025, dystrybucja: Against Gravity).

David

Materiały edukacyjne do filmu „David” (reż. Phil Cunningham, Brent Dawes, RPA, USA 2025, dystrybucja: Galapagos Films).

Pan Ryba

Materiały edukacyjne do filmu „Pan Ryba” (reż. Ricard Cussó, Australia, USA 2026, dystrybucja: Forum Film Poland).

Pan Tadeusz

Materiały edukacyjne do filmu „Pan Tadeusz” (reż. Andrzej Wajda, Polska 1999, dystrybucja wersji odrestaurowanej: Past Perfect, Gravity Films).

Fleak. Futrzak i ja

Materiały edukacyjne do filmu „Fleak. Futrzak i ja”(reż. Jens Møller, Finlandia, Francja, Polska, Malezja 2026, dystrybucja: Młode Horyzonty).

Hopnięci

Materiały edukacyjne do filmu „Hopnięci” (reż. Daniel Chong, 105 min., USA 2026, dystrybucja: Disney).

Edukatorzy o filmie
Scenariusz lekcji
napisy

Za duży na bajki 3

Materiały edukacyjne do filmu „Za duży na bajki 3”(reż. Kristoffer Rus, Polska 2026, dystrybucja: Next Film).

Zima pod znakiem wrony

Materiały edukacyjne do filmu "Zima pod znakiem wrony" (reż. Kasia Adamik, 112 minut, Polska, Wielka Brytania, Luksemburg, Niemcy, Szwecja 2025, dystrybucja: TVP)

Edukatorzy o filmie
Scenariusz lekcji
napisy