• Post category:BLOG

FILM W SZKOLE i na wakacjach: edukacyjne (mini)maratony filmowe

Niezależnie od pory roku, wszyscy lubimy oglądać filmy. Chociaż wakacyjny czas sprzyja wychodzeniu z domu i zażywaniu uroków letniego słońca, w praktyce pewną część dnia i tak spędzamy przed ekranem, nadrabiając w ramach relaksu kulturalne zaległości. Często zresztą (na przykład w ramach leniwego, niedzielnego popołudnia) seans staje się miłą okazją do spędzenia czasu z bliskimi, gdy domownicy, przyciągnięci interesującą treścią, dołączają do nas na kanapie.

Skoro tak, to czy można z samego faktu oglądania filmów uczynić prawdziwe święto – kinofilskie, rodzinne, a do tego w pełni edukacyjne?

Przygotowane przez nas zestawienie (mini)maratonów filmowych – seansu dwóch filmów, powiązanych siecią interesujących zagadnień oraz opatrzonych wnikliwymi scenariuszami lekcji – udowadnia, że edukacja oraz wakacyjna rozrywka mogą tworzyć wyjątkowy duet!

Maratony filmowe dla Dużych i Małych

Zanim jednak przejdziemy do omówienia konkretnych propozycji, należy postawić praktyczne pytanie: po co? Dla wielu z nas, uważających się za miłośników kina, odpowiedź wydaje się ze wszech miar oczywista: dla unikalnego doświadczenia filmowego. Czuli to doskonale kinofile lat 50. XX wieku, spędzając całe godziny na oglądaniu kolejnych tytułów, wyświetlanych w ramach seansów repertuarowych lub dyskusyjnych klubów filmowych. Wiedzą to również współcześni kinomani, zanurzający się w toń festiwalowych programów, regularnie odświeżający ukochane produkcje w ramach kultury seryjności (od „Władcy Pierścieni” do „Obcego”) bądź wykorzystujący popularne okazje (sylwester, walentynki, Halloween…) na całonocne celebracje przed srebrnym ekranem.

Kadr z filmu Hugo i jego wynalazek, reż. Martin Scorsese, prod. USA 2011 (dystrybucja w Polsce: United International Pictures)

Tyle o dorosłych kinomanach. Niemniej to, co definiuje ich motywacje – a więc potrzeba głębszego doznania filmowego świata, rozumiana jako tzw. „magia kina” – ma szansę stać się również udziałem młodszych widzów. Kontrolowany (mini)maraton filmowy, wyznaczany przez rodzinny lub grupowy seans dwóch filmów (zajmujący od trzech do niespełna pięciu godzin), daje okazję nie tylko do rozbudzania dziecięcej miłości wobec kinematografii, ale również uświadamianiu narracyjnych mechanizmów nią rządzących. Przykładowo, zestawienie tytułów z tej samej serii stanowi podstawę do rozwijania u młodego człowieka nawyku dostrzegania relacji pomiędzy podobnymi tekstami kultury. Tym samym umożliwia ono m.in. rozwijanie refleksji odnośne:

  • zastosowanych schematów scenariuszowych (czy fabuła w obu tytułach rozgrywa się takim samym torem?),
  • mechanizmów konstruowania postaci (czy postać od czasu poprzedniej części zmieniła się lub nauczyła czegoś nowego?),
  • wiarygodności świata przedstawionego (czy obie części są dla mnie tak samo spójne?).   

Spójrzmy, jak takie ujęcie – będące niecodzienną formą nauki poprzez rozrywkę – jawi się w praktyce.

(Mini)maraton dla najmłodszych widzów: o urokach domowych pieleszy

Zdajemy sobie sprawę, że najbardziej wymagający widzowie to zarazem widzowie najmłodsi: oddani w takim samym stopniu porywającej fabule i ciekawym postaciom, co tracący zaangażowanie przy wszelkiej ekranowej nudzie. W tym kontekście szczególnie bezpieczną, a zarazem wartościową pozycją jawią się dwa tytuły Aardman Animations: „Baranek Shaun. Film” oraz „Baranek Shaun Film. Farmageddon”. Tytułowy bohater, dobrze znany dziecięcym widzom za sprawą popularnego serialu, w filmowym ujęciu swoich perypetii ma do zaoferowania to, co w serii od brytyjskiego studia najlepsze: fantazyjny humor, wartką akcję, przykuwającą oko wizualność (figurkowa animacja poklatkowa stanowi doskonałą alternatywę wobec dominującej w kinie techniki 3D) oraz – co szczególnie ważne – wartościowy morał. Zaświadcza o tym m.in. scenariusz lekcji autorstwa Doroty Włodarczak, który poprzez szereg aktywizujących ćwiczeń prowadzi do konkluzji, że „Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”. Myśl, przyświecająca pierwszej odsłonie przygód Baranka, znajduje zresztą swoje rozwinięcie w kolejnym filmie – aczkolwiek, prawem ambitnej kontynuacji, perspektywa zostanie poszerzona do przestrzeni kosmosu. Dla rodziców, planujących zorganizowanie dzieciom wakacyjnego (mini)maratonu filmowego, wyświetlenie lekcji edukacyjnej poświęconej naszej planecie, może stanowić edukacyjne interludium pomiędzy filmami.  

Kadr z filmu Baranek Shaun. Film, reż. R. Starzak i M. Burton, prod. Francja / Wielka Brytania 2015 (dystrybucja w Polsce: Monolith)

(Mini)maraton dla młodych widzów: o wielkiej mocy i jeszcze większej odpowiedzialności

Jako odbiorcy kultury żyjemy w epoce sequeli, remake’ów, spin-offów oraz rebootów. Te anglojęzyczne terminy wyznaczają cały wachlarz strategii studiów filmowych, które, skupione wokół jednej marki (np. Marvel) lub tendencji (szeroko pojęte kino superbohaterskie), próbuję opowiadać znane nam historie na nowo bądź z nieoczywistych perspektyw. Do jednych z najciekawszych przejawów wzmiankowanej tendencji należą wysiłki Disneya, sukcesywnie przenoszącego fabuły klasycznych baśni oraz własnych animacji na grunt widowiskowych produkcji aktorskich. Zapatrzenie w ikoniczne teksty kultury, a zarazem potrzeba opowiadania zaskakujących historii złożyło się na powstanie dylogii poświęconej baśniowej Diabolinie – potężnej wiedźmie, będącej nemezis tytułowej „Królewny Śnieżki”. Zamiast jednak uciekać w schematy, twórcy pierwszej i drugiej części „Czarownicy” postanowili odwrócić ten nieco skostniały schemat, zadając kluczowe pytanie: co sprawiło, że Diabolina (w tej roli zapadająca w pamięć Angelina Joli) stała się tym, kim się stała?

Tym samym, za sprawą tak przyjętej perspektywy, filmy Roberta Stromberga oraz Joachima Rønninga awansowały do opowieści z niebanalnym morałem: okraszonej fantastyczną otoczką refleksji o zmianie, odkupieniu oraz wybaczeniu doznanych krzywd. Chociaż niezmiennie władcza i groźna, skrzydlata wiedźma na przestrzeni obu odsłon odbywa cenną lekcję pokory i miłości do drugiego człowieka. Zaświadcza o tym m.in. Martyna Harland (autorka cyklu „Filmoterapia z Sensem”), która w scenariuszu lekcji pt. „Od Diaboliny do Wróżki Chrzestnej. Jak radzić sobie z negatywnymi emocjami?” daje podstawy do omówienia obejrzanego filmu pod kątem przemiany bohatera. Z kolei dr Magdalena Bednarek, podejmując temat ewolucji baśniowego motywu walki dobra za złem, umożliwia uświadomienie młodym widzom, w jaki sposób teksty kultury zmieniają się w zależności od epoki, w której powstały.  

Kadr z filmu Czarownica, reż. Robert Stromberg, prod. USA 2014 (dystrybucja w Polsce: Disney)

(Mini)maraton dla młodzieży: o złu, któremu należy się przeciwstawić

Ostatnia z przedstawionych propozycji przynależy do uniwersum, która od ponad dwóch dekad składa się na esencję współczesnej popkultury. Dylogia „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” (aczkolwiek w planach jest odsłona poszerzająca serię do trylogii) stanowi filmowe rozwinięcie tego samego uniwersum, który miliony czytelników (a wraz z nimi widzów) pokochały w sadze o Harrym Potterze. J.K. Rowling, pisząc scenariusz o przygodach Newta Skamandera – ekscentrycznego podróżnika i badacza zwyczajów magicznych zwierząt – zabiera nas w lata 20. XX wieku. Międzywojnie w Stanach Zjednoczonych (w pierwszej części) oraz Europie (kontynuacji o podtytule „Zbrodnie Grindelwalda”) okazuje się dla społeczności czarodziejów równie niespokojne jak późniejsze o kilkadziesiąt lat nadejście Lorda Voldemordta. Dla młodych widzów okazja do filmowego maratonu „Fantastycznych zwierząt” staje się nie tylko okazją do spotkania z popularnym uniwersum, ale także ważnym pretekstem do refleksji odnośnie zagrożeń dla współczesnego świata: wyniszczania przez człowieka fauny i flory, prześladowania mniejszości oraz wszelkich odmienności, budowania ideologicznych murów zamiast mentalnych mostów oraz uleganiu pokusie totalitarnego myślenia. Materiały edukacyjne (m.in. scenariusze lekcji oraz prelekcje filmowe) do obu produkcji najlepiej podsumowują tytułu obu lekcji: „Co ludzie niszczą, a powinni ratować? Humanitaryzm i ekologia jako powinności współczesnego człowieka” oraz „Rodzący się totalitaryzm – jak uniwersum czarodziejów odnosi się do naszej przeszłości?”.

Omówione powyżej tytuły naturalnie nie wyczerpują całej mnogości kombinacji, którą oferują materiały edukacyjne zawarte na portalu FILM W SZKOLE. Przykładowo, oryginalnym pomysłem byłoby zestawienie ze sobą dokumentów filmowych o XX-wiecznych reportażystach: fotografie Sebastião Salgado („Sól ziemi”) oraz dziennikarzu i pisarzu Ryszardzie Kapuścińskim („Jeszcze dzień życia”). A może równie ciekawą koncepcją byłby maraton ekranizacji komiksów Marvela spod znaku „Ant-Mana”, „Doktora Strange’a” oraz „Kapitan Marvel”? Ostatecznie, jak to w świecie kina bywa, granice wyznacza głównie nasza wyobraźnia.

Marcin Pigulak