Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego
Pan Bóg, glejak i ja
Grupy Wiekowe
Zagadnienia edukacyjne
Z czym kojarzy się Dzień Dziecka? Z radością, beztroską, zabawą. Wydaje się czymś szczególnie okrutnym i ironicznym, że właśnie tego dnia, 1 czerwca, bohater filmu poznał druzgocącą diagnozę. Czy jednak Dzień Dziecka to naprawdę najgorszy dzień, aby dowiedzieć się o glejaku? Ksiądz Jan Kaczkowski nadał temu zbiegowi okoliczności głęboki wymiar – w jego podejściu do choroby było przecież coś dziecięcego: odwaga, by pytać, buntować się przeciwko krzywdzie innych, a jednocześnie zachować zdolność do zachwytu światem i do bliskości.
Zapisz się na nasz newsletter!Dokument Artura Wierzbickiego o życiu jednego z najbardziej charyzmatycznych kapłanów powstał w dużej mierze na podstawie niepublikowanych wcześniej materiałów archiwalnych. Ten przejmujący i intymny portret przedstawia człowieka, który stawił czoła najtrudniejszym doświadczeniom i pozostał wierny chrześcijańskiemu wezwaniu do bezwarunkowej miłości.
„Dzień dziecka…” warto obejrzeć z młodymi ludźmi przede wszystkim dlatego, że – w świecie pełnym chaosu i niepewności – przedstawia niezmienne wartości, na których warto się oprzeć. Wartości te pozwalają uczciwie powiedzieć, że wszystko skończy się dobrze – nie dlatego, że jesteśmy niezniszczalni, ale dlatego, że jesteśmy zdolni do miłości.
Zobacz zwiastun filmu „Dzień dziecka…”:
Wobec choroby
Film pokazuje rzeczywistość, z którą niewielu ma odwagę się mierzyć – świat ludzi nieuleczalnie chorych. Obecne w nim obrazy bólu, lęku, ale i śmiechu, nadziei przełamują tabu i pozwalają oswoić doświadczenie choroby. „Dzień dziecka…” zachęca, by nie odwracać wzroku od cierpienia i nie bać się być blisko tych, którzy go doświadczają. Nawet w obliczu poważnej choroby człowiek pozostaje przecież częścią wspólnego świata – chce być blisko innych, rozmawiać, śmiać się, kochać i uczestniczyć w codziennym życiu. Ból nie powinien skazywać nikogo na samotność ani wykluczenie. Warto też zauważyć, że perspektywa ludzi chorych jest potrzebna zdrowym: pozwala oswoić lęk przed tym, co nieuchronne i pokazuje, że cierpienie nie odbiera człowiekowi prawa do… radości.

Miłość bez warunków
Ważnym wątkiem w filmie jest relacja Jana z ojcem, Józefem. Pokazuje ona rodzicielską miłość, która nie stawia żadnych warunków. Szczególnie poruszające jest to, że ojciec nie wstydzi się okazywania uczuć – otwarcie je nazywa, jest czuły i daje synowi poczucie, że ten zawsze może liczyć na jego wsparcie. Dziecko, które doświadcza takiej miłości, uczy się, że można kochać bez oczekiwania czegoś w zamian. To ogromny zasób na całe życie – prawdziwa supermoc, dająca poczucie bezpieczeństwa i budująca wewnętrzną siłę.
Różnić się i pozostać blisko
Spory religijne Jana z ojcem pokazują, że różnica zdań nie musi prowadzić do zerwania relacji. Bohaterowie potrafią się droczyć, spierać, a nawet nie zgadzać się ze sobą w fundamentalnych kwestiach, a mimo to pozostają sobie bliscy. Po seansie warto wrócić do tego wątku i przedyskutować, czego potrzebujemy, aby móc ze sobą rozmawiać (a nawet – być ze sobą blisko!), kiedy bardzo się różnimy.

Czym jest wiara?
Droga do kapłaństwa nie była dla Jana ani łatwa, ani oczywista. Bohater filmu otwarcie mówi o jej wybojach i przeszkodach, które musiał pokonać, decydując się wstąpić do seminarium. Przeżywanie wiary jest tu ukazane niezwykle szczerze, bez lukru. To proces dojrzewania, wątpienia, zadawania trudnych pytań i poszukiwania odpowiedzi. Ksiądz Jan rozprawia się z klerykalizmem, sprzeciwia się sprowadzaniu religii do pustego rytuału, niezrozumiałej tradycji czy zabobonnego lęku. Pokazuje, że wiara, aby mogła inspirować i nadawać życiu sens, musi być żywa i czerpać wprost ze źródła, którym jest Miłość.

Żyć dla innych
Ksiądz Jan całe swoje życie poświęcił ludziom potrzebującym. W Pucku założył hospicjum domowe, a później współtworzył i rozwijał Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio. Towarzyszył chorym i ich rodzinom, pokazując, że pomoc drugiemu człowiekowi nie kończy się na leczeniu – równie ważne są obecność, rozmowa i gotowość do bycia obok w najtrudniejszych chwilach. Swoje zadania traktował jako najważniejszą misję, a świadomość, że ma coś ważnego do zrobienia, nadawała kierunek jego działaniom także wtedy, gdy sam mierzył się z chorobą.

*
Seans filmu może być początkiem rozmowy o tym, co pomaga nam dobrze przeżyć własne życie – także wtedy, gdy nie wszystko układa się tak, jak to zaplanowaliśmy. Jak nie stracić z oczu sensu? Jak nie stracić ciekawości świata i gotowości, by naprawdę być blisko drugiego człowieka? I jak – wbrew wszelkim przeciwnościom – przeżywać każdy dzień tak jak bohater filmu – jak dziecko – w zachwycie nad tym, co przynosi życie, z ufnością, że tym, czego potrzebuje ode mnie świat, jest zdolność do dzielenia się miłością.
Na film „Dzień dziecka księdza Jana Kaczkowskiego” zapraszamy do kin 11 września
Agata Szulc-Woźniak
